Stambuł – reportaż z miasta między Europą i Azją

with Brak komentarzy

Stambuł od dawna był na naszej liście podróżniczych must-have. W końcu się udało.

To miasto, którego nie da się zamknąć w krótkim opisie. Na początku było trochę za dużo nagabywania, za mało zapachów, owoców i przypraw, których się spodziewaliśmy. Ale z każdym kolejnym dniem robiło się coraz ciekawiej.

Koty, zabytki, dużo chodzenia i coraz lepsze wybory jedzeniowe. Może niekoniecznie kukurydza z grilla z przydrożnego straganu, ale już kumpir (ziemniak wypełniony wybranymi dodatkami), kebab w restauracji polecanej kiedyś przez Anthony’ego Bourdaina czy sernik oblany czekoladą — zdecydowanie tak.


Miasto na dwóch kontynentach

Największe wrażenie robi już samo położenie. Stambuł rozciąga się między Europą a Azją, a codzienność mieszkańców toczy się wokół Bosforu.

Rejs promem? Dla mieszkańców to zwykły środek transportu, a dla turystów jedna z największych atrakcji miasta. I właśnie ta „normalność” robi tutaj największy klimat.

Stambuł jest ogromny — mieszka tu ponad 16 milionów ludzi — ale przez niską zabudowę momentami wcale się tego nie odczuwa. Dopiero podczas przejazdów zaczyna być widać skalę miasta. Dojazd z lotniska do centrum w godzinach „nie – korkowych” zajmuje godzinę.


Najciekawsze zabytki w Stambule

Błękitny Meczet i Hagia Sophia

Błękitny Meczet zrobił na nas ogromne wrażenie. Monumentalny, piękny i dostępny za darmo — zdecydowanie jedno z tych miejsc, które zostają w pamięci.

Hagię Sophię ostatecznie odpuściliśmy. Duża część była akurat remontowana i trochę szkoda było nam płacić za bilety, żeby nie zobaczyć jej w pełnej okazałości.

Pałac Dolmabahçe zamiast Topkapi

W historycznym centrum miasta znajdują się dwa najbardziej znane pałace sułtańskie — Topkapi i Dolmabahçe.

Częściej wybierany jest chyba Topkapi, ale my zdecydowaliśmy się na Dolmabahçe — głównie ze względu na możliwość oglądania bogato wyposażonych wnętrz. I to był bardzo dobry wybór.

To właściwie trzy miejsca w jednym: pałac, harem i muzeum malarstwa. Sam pałac jest imponujący — pełen przepychu, złota i ogromnych przestrzeni.

Pojawia się tu także polski akcent. Stanisław Chlebowski był nadwornym malarzem sułtana Abdulaziza, a część jego prac można oglądać właśnie tutaj. Historia jego pracy pokazuje, jak bardzo sztuka dworska była podporządkowana władzy — pełna presji, poprawek i bardziej reprezentacyjna niż naprawdę wolna artystycznie.

Cysterny Bazyliki i film „Inferno”

Cysterny Bazyliki były jednym z najbardziej klimatycznych miejsc w całym Stambule.

Półmrok, ogromne kolumny wyrastające z wody i chłodne wnętrza tworzą niesamowitą atmosferę. Fani popkultury pewnie od razu skojarzą to miejsce z filmem Inferno z Tomem Hanksem — właśnie tutaj rozgrywa się finał ekranizacji książki Dana Browna.

Wielki Bazar i James Bond

Wielki Bazar jest ogromny, głośny i bardzo intensywny. Nie do końca nasz klimat, ale trudno odmówić mu charakteru.

To właśnie tutaj kręcono sceny do filmu Skyfall, w którym James Bond ściga się po dachach Stambułu.

 

No i oczywiście… koty. W Stambule są dosłownie wszędzie ❤️


Komunikacja miejska w Stambule

Jedną z rzeczy, które najbardziej pozytywnie nas zaskoczyły, była komunikacja miejska.

Metro, tramwaje i promy działają sprawnie, są tanie i naprawdę dobrze zorganizowane. Przy takich odległościach ma to ogromne znaczenie.

Dużym plusem są promy między Europą i Azją. Dla mieszkańców to codzienność, ale dla turysty sam przejazd jest już atrakcją i świetnym sposobem na zobaczenie miasta z zupełnie innej perspektywy.

Jeśli chodzi o transport samochodowy, Uber naszym zdaniem średnio się opłacał. Korzystniej wychodziło zamawianie przejazdów przez Booking.


Kultura i zasady w meczetach

Turcja jest państwem świeckim, ale z silnymi tradycjami religijnymi. I bardzo dobrze widać to na ulicach Stambułu.

Z jednej strony pełna dowolność ubioru, z drugiej — konkretne zasady przy wejściu do meczetów. Kobiety muszą mieć zakryte ramiona, kolana i włosy (chusty można wypożyczyć na miejscu), a wszyscy obowiązkowo zdejmują buty przed wejściem.

To ciekawe połączenie nowoczesności i tradycji właściwie cały czas buduje klimat tego miasta.


Ceny w Stambule – co może zaskoczyć?

Największym zaskoczeniem były chyba ceny atrakcji turystycznych.

Turysta potrafi zapłacić wielokrotnie więcej niż lokalni mieszkańcy. Szczególnie było to widoczne przy Cysternach Bazyliki, gdzie cena dla turystów była naprawdę bardzo wysoka.

Na szczęście są też miejsca dostępne za darmo — jak Błękitny Meczet — dzięki czemu można trochę złapać balans między drogimi atrakcjami a zwykłym doświadczaniem miasta.


Jedzenie w Stambule – czego się spodziewaliśmy, a co zastaliśmy?

Przed wyjazdem mieliśmy chyba trochę inne wyobrażenie o jedzeniu w Stambule. Spodziewaliśmy się intensywnych zapachów przypraw, ogromu owoców i kulinarnego zachwytu na każdym kroku.

Rzeczywistość okazała się trochę bardziej skomplikowana.

Być może trafiliśmy na gorszy moment — maj był dość chłodny — ale początkowo jedzenie trochę nas rozczarowało. Dopiero z czasem zaczęliśmy trafiać w lepsze miejsca.

Bardzo dobrze wspominamy przede wszystkim kebab w Dürümzade — niewielkiej knajpce rozsławionej m.in. przez Anthony’ego Bourdaina — oraz jedzenie po azjatyckiej stronie miasta.

Dużym zaskoczeniem były też sklepy. W porównaniu z Polską wybór produktów wydawał się mniejszy, a wiele miejsc miało dość chaotyczny, specyficzny klimat. Dopiero pod koniec wyjazdu trafiliśmy na sklepy, które naprawdę nam się spodobały.


Bezpieczeństwo i życie nocne w Stambule

Mimo ogromu miasta czuliśmy się w Stambule bezpiecznie.

Chodziliśmy zarówno w dzień, jak i późnym wieczorem. Ludzie byli życzliwi i pomocni, a w turystycznych częściach miasta bardzo widoczna była obecność policji.

Widzieliśmy też wojsko — podobno chwilę wcześniej miały miejsce większe protesty — ale całość sprawiała raczej wrażenie spokojnej kontroli niż napiętej sytuacji.

Ten obraz dużego, intensywnego miasta ciekawie kontrastował z wszechobecnymi kotami wygrzewającymi się na chodnikach, schodach i pod zabytkami.


Na co uważać w Stambule?

Jak w każdym dużym mieście, również tutaj działają typowe „patenty” na turystów.

Dwa, z którymi zetknęliśmy się osobiście:

  • „zgubiona” szczotka do czyszczenia butów — jeśli ją podniesiesz, zaczyna się rozmowa i próba wyłudzenia pieniędzy,
  • „pomoc” przy doładowaniu karty miejskiej — dwie osoby zagadują turystę przy automacie i próbują podmienić kartę na niedoładowaną.

Wystarczy zachować podstawową czujność i spokojnie da się tego uniknąć.


Czy warto wrócić do Stambułu?

Zdecydowanie tak.

Ale następnym razem bardziej interesowałaby nas już codzienność miasta, niż klasyczne „odhaczanie” atrakcji. Więcej czasu po stronie azjatyckiej — Üsküdar, Kadıköy — albo w Beyoğlu.

Bo Stambuł jest jednym z tych miejsc, które z każdym kolejnym dniem stają się coraz ciekawsze.

Podąrzaj Anna Lenart:

Z zawodu i z wyboru jestem marketingowcem. Z pasji - artystką. Pomagam firmom w obszarze komunikacji/marketingu. Piszę, tworzę grafiki, maluję, rozmawiam z ludźmi. KOMUNIKAC-JA to moje miejsce i pomysł na połączenie dotychczasowych doświadczeń i zainteresowań. Zapraszam do kontaktu: anna.lenart@komunikac-ja.pl

Zostaw Komentarz