Przełom roku to dla mnie moment zatrzymania i spojrzenia wstecz. W 2025 roku książki towarzyszyły mi intensywnie – w podróżach, między projektami, przed i po spektaklach teatralnych i wystawach. Czytałam literackie arcydzieła i klasykę, ale też kryminały, eseje o sztuce i współczesnej psychologii. Poniżej subiektywne kulturalne podsumowanie 2025 – książki, które mnie urzekły, poruszyły albo po prostu wciągnęły bez reszty.
Wielka literatura i mistrzowie języka
Ten rok bezsprzecznie należał do Olgi Tokarczuk.
„Księgi Jakubowe” to doświadczenie totalne – monumentalna powieść historyczna, zachwycająca językiem, konstrukcją i rozmachem. Czytanie jej było powolne, uważne i satysfakcjonujące – jak obcowanie z literaturą najwyższej próby. Z kolei „Opowieści bizarne” pokazały inną skalę – krótszą formę, ale równie intensywną, niepokojącą i intelektualnie pobudzającą. Dla wielbicieli pisarki – pozycja obowiązkowa.
Do klasyki wracałam świadomie. „Portret Doriana Greya” Oscara Wilde’a i „Pani Dalloway” Virginii Woolf przypomniały mi, dlaczego literatura sprzed dekad wciąż rezonuje ze współczesnością. Z kolei „Hamlet” Szekspira zyskał nowy kontekst dzięki wizycie w Teatrze Narodowym i pożegnalnej inscenizacji Jana Englerta – tekst czytany po spektaklu wybrzmiał jeszcze mocniej.
Kryminał, historia i czysta przyjemność czytania
W 2025 roku sięgałam też po kryminały historyczne i książki sensacyjne.
Trylogia rzymska Roberta Harrisa („Cycero”) czyta się jak rasowy thriller polityczny, a „Ghostwriter” okazał się świetnym dopełnieniem tej fascynacji – zwłaszcza że filmową adaptację znałam i lubiłam wcześniej.
Odkryciem (a właściwie wciągnięciem na dobre) był dla mnie Maciej Siembieda. „Sobowtór”, a potem „444”, „Miejsce i imię” i „Wotum” pochłonęłam niemal jednym tchem. To literatura, która łączy tempo, historię i świetnie skonstruowaną intrygę.
Miasta, podróże i bohaterowie, do których się wraca
Szczególne miejsce zajmuje u mnie seria o komisarzu Brunettim Donny Leon. Wenecja opisywana w tych powieściach stała się dla mnie niemal równoległym miastem – nic dziwnego, że spacerując po niej przy okazji Biennale Architektury, łapałam się na tropieniu literackich śladów. W 2025 roku przeczytałam około 15 tomów i… na tym nie poprzestanę.
Podobnie było z Henningiem Mankellem – „Morderca bez twarzy” i „O krok” idealnie wpisały się w podróż do Szwecji i wizytę w Ystad, gdzie fikcja spotyka się z rzeczywistością.
Literatura, która boli – ale zostaje w głowie
Sięgnęłam też po Dorotę Masłowską. „Magiczna rana” to książka świetna literacko, ale momentami niemal fizycznie bolesna w odbiorze. „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” było już trudniejszym doświadczeniem – wymagającym, nieoczywistym, zostawiającym czytelnika bez komfortu.
Sztuka, psychologia i powroty do młodości
„Histeria sztuki” Soni Kiszy to jedna z tych książek, które zmieniają sposób patrzenia. Opowieść o historii sztuki z silnym akcentem na rolę kobiet sprawiła, że niektóre obrazy, jak np. „Judyta zabijająca Holofernesa” Artemisi Gentileschi wracają do mnie regularnie.
Z przyjemnością sięgnęłam też po „Wiedźmina” – „Rozdroże kruków” Andrzeja Sapkowskiego, dzięki któremu poznałam młodego Geralta, a przy okazji wróciłam myślami do czasów studiów. A „Buszujący w zbożu” Salingera dopełnił rok klasyczną opowieścią o dorastaniu i buncie.
Podsumowanie – oto dlaczego to był dobry rok czytelniczy
Kulturalne podsumowanie 2025 – książki – pokazuje, jak bardzo czytanie splata się z innymi doświadczeniami: podróżami, teatrem, sztuką i codziennością. Książki były dla mnie nie tylko formą odpoczynku, ale też narzędziem ułatwiającym zrozumienie odwiedzanych miejsc.
I – jak co roku – przypominają, że dobra literatura uczy tego samego, co dobra komunikacja – uważności, narracji, emocji i sensu.
A Ty? Jakie książki zapamiętasz z 2025 roku?
Jedna odpowiedz
Kulturalne podsumowanie 2025 – teatr - Komunikacja - Anna Lenart
[…] Zobacz także: Kulturalne podsumowanie 2025 – książki, które ze mną zostaną […]